Korzystając z okazji ze starsza ma ferie a tata urlop postanowiliśmy sie wybrać do Dingle aby zobaczyc tamtejsze oceanarium.
Choć pogoda nie zapowiadała sie najlepiej wyruszyliśmy w droge o 9 rano :)
Po 10 dojechaliśmy do Killarney gdzie o dziwo świeciło słoneczko.
Nasz maluch nie zdrzemnął się ani na chwile przez całą droge, więc szybka decyzja robimy sobie godzinny postój aby ją troszkę zmeczyć po to aby usneła nam przed dojazdem na półwysep, bo inaczej to nic nie bedzie ze zwiedzania.
Killarney jest tak urokliwym miasteczkiem że zasługuje na osobny wpis.
Zresztą byślimy tutaj nie pierwszy raz.
Niestety jak to w Irlandii, pogoda jest bardzo zmienna i ledwie opuściliśmy miasteczko niebo zaczeło się już chmurzyć.
Żałuje że nie dane nam było podziwiać widoków za oknem , cóż wrócimy tutaj gdy aura bedzie bardziej sprzyjająca.